• Dotyk ciemności
  • Motyl
  • Sto tysięcy królestw
  • Śmiercionośne fale
  • Dziewczyna z sąsiedztwa
  • Wiadomość z nieba
  • Więzień z labiryntu
SlideShow Pro Module v2.0 by JT

Dziewczyna z sąsiedztwa Wyróżniony

Info

192_Dziewczyna_z_sasiedztwa_okladka

Autor: Jack Ketchum

Tytuł: Dziewczyna z sąsiedztwa

Tytuł oryginału: The Girl Next Door

Wstęp: Stephen King

Tłumaczenie: Łukasz Dunajski

Format: 143x205 mm                                          
Oprawa: miękka

Liczba stron: 300

ISBN: 978-83-61386-09-4

Cena: 33,90 zł

Opis

Dziewczyna z sąsiedztwa to jedna z najsłynniejszych powieści grozy ostatnich lat, uznawana za jedną z najbardziej wstrząsających książek w historii literatury. To legendarna już opowieść o szaleństwie rodzącym się w ludzkim umyśle i o tym, jak to szaleństwo zaraża wszystkich wokół, jak infekuje niewinne umysły i prowadzi do eskalacji cierpienia, bólu i nienawiści.

Obok tej książki nie można przejść obojętnie. Dziewczyna z sąsiedztwa wstrząsa czytelnikiem do granic wytrzymałości i pozostawia w emocjonalnym szoku jeszcze przez długi czas po zamknięciu ostatniej strony.

Wstęp do książki napisał sam Stephen King, co będzie wielką gratką dla jego licznych fanów!

*

Przedmieścia. Ciemne ulice, przystrzyżone trawniki i przytulne domy. Miła, spokojna okolica. Jednak nie dla nastoletniej Meg i jej kalekiej siostry Susan. W domu Chandlerów, przy ślepej uliczce, w ciemniej, zawilgoconej piwnicy, Meg i Susan zdane są na łaskę kapryśnej i cierpiącej na ataki szału ciotki Ruth, którą szybko ogarnia szaleństwo. Szaleństwo, którym zaraża swoich trzech synów oraz całą okolicę. Jedynie jeden zatroskany chłopiec spróbuje oprzeć się złu zarażającemu niewinne umysły. Musi podjąć bardzo dorosłą decyzję i wybrać między miłością
i współczuciem, a pożądaniem i złem... Którą drogę wybierze?

 

„Absolutnie szokująca... Nie jest jedynie obietnicą przerażenia, ale naprawdę w nie wprawia!” – Stephen King, król horroru

Fragment

Wchodząc, pierwszą rzeczą, jaką wychwyciłem uchem, był kaszel Ruth, następnie usłyszałem, jak odzywa się cicho i dotarło do mnie, że musiała rozmawiać z Meg. Mówiła tonem, którym nigdy w życiu nie zwróciłaby się do żadnego z nas. Głosem nauczycielki przemawiającej do małej dziewczynki, wydającej jej polecania.

Zszedłem schodami do piwnicy.

W schronie zamontowali oświetlenie, ciągnąc kabel od gniazdka nad pralką, wieszając go na haku na jednej z poprzecznych belek Williego Seniora. Żarówka z drucianą osłoną smętnie zwisała, jaskrawo rozświetlając pomieszczenie.

Ruth siedziała na składanym krześle, które było częścią zestawu mebli do gry w karty, który trzymano na dole. Siedziała plecami do mnie, paląc papierosa. Żarzące się pety rozświetlały podłogę piwnicy, co sugerowało, iż siedziała tam od dłuższej chwili.

Chłopaków nie było nigdzie w pobliżu.

Meg stała naprzeciwko niej w żółtej sukience z falbankami, której byś się po niej w ogóle spodziewał. Wydawało mi się, że to była stara sukienka Ruth, można było zauważyć, że nie była zbyt czysta. Miała krótkie puszyste rękawy oraz plisowaną spódnicę, tak że ramiona i nogi dziewczyny były odkryte.

Ruth miała na sobie niebiesko-zieloną wersję czegoś podobnego, jednak z bardziej gładkiego materiału, z mniejszą ilością falbanek i ozdóbek.

Oprócz dymu tytoniowego, moje nozdrza podrażniły również zapachy kamfory i kulek naftalinowych na mole.

Ruth nadal przemawiała.

Z początku można było odnieść wrażenie, że są siostrami, mniej więcej tego samego wzrostu, chociaż Ruth była wyższa i chudsza od Meg. Obie z lekko przetłuszczonymi włosami, obie ubrane w te stare, śmierdzące sukienki, zupełnie jakby przymierzały kreacje przed wyjściem na zabawę.

Z tym wyjątkiem, że Ruth po prostu siedziała i paliła papierosa.

Meg natomiast stała z rękoma mocno przywiązanymi za plecami do jednego z czterech wspierających pali Williego Seniora i z równie mocno spętanymi nogami.

Miała knebel ustach, jednak nie miała przewiązanych oczu.

– Kiedy byłam dziewczynką, taką jak ty – mówiła Ruth – poszukiwałam Boga. Szukałam go w każdym kościele w mieście. Byłam w kościele baptystów, luteranów, kościele episkopalnym i kościele metodystów. Wszędzie. Poszłam nawet na nowennę do Saint Maties, usiadłam na balkonie, gdzie znajdowały się organy. To było, zanim się dowiedziałam, czym są kobiety. A wiesz, kto mi o tym powiedział, Meg? Moja mama. Oczywiście, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że udzielała mi lekcji, nie w sposób, w jaki ja daję lekcję tobie. Chodziło o to, co zobaczyłam. Chcę więc, abyś wiedziała i zrozumiała, że moi rodzice dali mi wszystko, wszystko, czego mogła zapragnąć dziewczynka. To właśnie od nich dostałam. Oczywiście za wyjątkiem studiów, ale dziewczęta w tamtym czasie i tak na ogół nie studiowały. Jednak mój tato, Panie świeć nad jego duszą, ciężko pracował, by utrzymać rodzinę, a mama i ja miałyśmy wszystko. Nie to co Willie.

Odpaliła kolejnego papierosa od tego już gasnącego i rzuciła peta na podłogę. Sądziłem, że nie wiedziała o mojej obecności lub też nie zwracała na mnie uwagi, ponieważ nawet kiedy Meg patrzyła wprost na mnie z dziwnym wyrazem twarzy i pomimo iż na pewno było mnie słychać, kiedy schodziłem po tych starych, skrzypiących schodach, Ruth nie odwróciła się ani nie przestała mówić, nawet gdy odpalała papierosa.

– Jednak mój tato pił zupełnie jak Willie – powiedziała. – Słyszałam go. Słyszałam, jak wracał w nocy prosto do łóżka i dosiadał moją matkę niczym kobyłę. Słyszałam, jak stękali i sapali na górze, słyszałam krzyki matki „nie, nie, nie” oraz dziwny odgłos plaśnięcia od czasu do czasu, co również przypomina mi Williego. My, kobiety, powtarzamy te same błędy co nasze matki, zawsze ulegając mężczyznom. Ja również byłam słaba i teraz już wiesz, skąd się wzięli ci wszyscy chłopcy, z którymi zostawił mnie na lodzie. Nie mogę pracować jak kiedyś, w czasie wojny. Teraz mężczyźni dostają każdą pracę, a ja muszę opiekować się dziećmi.

Poprawiła się na krześle. Jej ramiona zafalowały.

-      Tak, Willie przysyła czeki, ale to nie wystarcza. Wiesz o tym. Zauważyłaś to. Twoje czeki zresztą też nie na wiele się zdają. Czy ty rozumiesz, co do ciebie mówię? Jesteś przeklęta i to nie z powodu twojego okresu. Jesteś w jeszcze gorszej sytuacji, niż ja kiedykolwiek byłam. Wyczuwam to w tobie, Meggy! Zrobisz dokładnie to samo co moja matka i ja, z jakimś irlandzkim dupkiem, który spuści ci łomot, zerżnie cię, sprawi, że ci się to spodoba. Sprawi, że to pokochasz, a później bum! I tyle go widziałaś.

– To przez cipę. O to chodzi. Przez twoją ciepłą, mokrą cipkę. To jest twoje Przekleństwo, rozumiesz? Przekleństwo Ewy. To słabość. Tutaj nas mają. Mówię ci. Kobieta jest niczym więcej jak tylko dziwką i zwierzęciem. Musisz to sobie uświadomić, musisz to zapamiętać. Po prostu wykorzystywana, rżnięta i ukarana. Jest niczym więcej, jak głupią żałosną dziwką z dziurą i zawsze tylko tym będzie. Jedyne co mogę dla ciebie zrobić, właśnie robię. Mogę spróbować jakoś to z ciebie wypalić.

Ruth zapaliła zapałkę.

– Rozumiesz?

Rzuciła zapałką wprost w żółtą sukienkę Meg. Zapałka zgasła dotykając materiału i upadła na podłogę, dymiąc.

Odpaliła kolejną.

– Rozumiesz?

Nachyliła się tym razem bardziej do przodu i rzuciła ponownie, a zapałka, gdy dotknęła sukienki nadal płonęła. Wpadła pomiędzy fałdy materiału. Meg zaczęła się jednak wić i zrzuciła ją z siebie.

– Taka silna zdrowa dziewczyna jak ty. Wydaje ci się, że tak ładnie i świeżo pachniesz. Dla mnie śmierdzisz spalenizną. Jak napalona pizda. Jesteś przeklęta i słaba. Oj, jesteś Meggy.

Na jej sukience, w miejscu, w które wcześniej uderzyła zapałka, znajdowała się teraz mała czarna plamka. Meg patrzyła na mnie, wydając odgłosy przez zakneblowane usta.

Ruth upuściła papierosa i przesunęła nogę, by go rozgnieść.

Wstała z krzesła, pochyliła się w dół i odpaliła kolejną zapałkę. Pomieszczenie nagle wypełniło się siarką.

Przyłożyła zapałkę do rąbka jej sukienki.

– Rozumiesz? Myślę, że byłabyś mi wdzięczna.

Meg wiła się, walczyła mocno z więzami. Rąbek sukienki zwęglił się, ale nie zapalił. Zapałka płonęła powoli. Ruth potrząsnęła ręką i upuściła ją.

Następnie zapaliła kolejną.

Trzymała ją nisko przy końcu sukienki, w tym samym miejscu, które już przypaliła wcześniej. Wyglądała jak jakiś szalony naukowiec przeprowadzający eksperyment w filmie.

Przypalony materiał przypominał mi zapach prasowania.

Meg wiła się. Ruth wzięła do ręki jej sukienkę i przystawiła do niej nową zapałkę, dopóki ta nie zaczęła płonąć. Potem upuściła ją na nogę Meg.

Widziałem, jak cienkie pasmo płomienia pełznie w górę.

Rozprzestrzenia się.

Zupełnie jak Woofer ze swoimi żołnierzami, które wrzucał do pieca. Z tym wyjątkiem, że to się działo naprawdę.

Stłumione wycie Meg było tego dowodem.

Płomień rozprzestrzenił się już do połowy jej uda.

Ruszyłem, by ugasić płomienie własnymi rękami. Wtedy Ruth sięgnęła ręką po colę stojącą na podłodze i oblała nią Meg.

Spojrzała na mnie, śmiejąc się.

Oczy Meg wyrażały ulgę.

Zapewne wyglądałem na mocno wystraszonego, ponieważ Ruth ciągle się śmiała. Zdałem sobie sprawę, że musiała być świadoma tego, że stałem za nią przez cały ten czas. Jednak to jej nie obchodziło. To, że podsłuchiwałem nie miało dla niej żadnego znaczenia. Nic nie miało znaczenia, poza skupieniem się na lekcji, której udzielała Meg. W jej oczach było coś, czego nigdy wcześniej nie dostrzegłem.

Od tamtej chwili widziałem to jeszcze parę razy.

Zbyt często.

W oczach mojej pierwszej żony, po jej drugim załamaniu nerwowym. W oczach niektórych z jej towarzyszy w „domu opieki”. Jeden z nich, tak mi powiedziano, zamordował swoją żonę
i dziecko nożycami ogrodowymi.

W tych oczach była zimna, surowa pustka, w której brak miejsca na śmiech. Nie ma współczucia ani litości. Jest skrajna, depresyjna dzikość. Zupełnie jak oczy polującego zwierzęcia.

Jak oczy węża.

Rekomendacje

„Absolutnie szokująca... Nie jest jedynie obietnicą przerażenia, ale naprawdę w nie wprawia!” – Stephen King, autor bestsellerów

 „Jeżeli pragniesz horroru o wilkołakach, wampirach i strzygach, odłóż grzecznie „Dziewczynę z sąsiedztwa” na półkę. Ta powieść to horror, ale Jack Ketchum nie straszy nas wymyślnymi demonami. Jego potwory spotykamy codziennie w lustrze. To bowiem horror o najbardziej przerażających potworach, jakie chodzą po Ziemi – ludziach. Jest wstrząsająca, okrutna i długo nie pozwala zasnąć. Ani przejrzeć się w lustrze.” – Robert Ziębiński, Newsweek Polska

 „Jedna z najbardziej kontrowersyjnych powieści w historii literatury współczesnej. Pełna przenikającego bólu, obezwładniającego cierpienia i zwierzęcych instynktów, kruszy nawet najbardziej zatwardziałe serca. Po lekturze książki, można zwątpić w sens słowa "człowieczeństwo". Poruszająca historia, do której scenariusz napisało życie!” – Mariusz Juszczyk, Horror Online

 „Książka naprawdę powala. Czytając zaglądasz w otchłań piekielną.” Locus Magazine

 „Realizm jest tym, co czyni tę powieść przerażającą... Potworami są ludzie, dlatego tym bardziej jest to przerażające.” Mike Baker, Afraid Magazine

 „Książka, która chwyci was za gardło i ściśnie tak mocno, że nie będziecie mogli krzyczeć. Przerażająco prawdziwa klasyka grozy.” – Łukasz Śmigiel, autor powieści „Decathexis”, redaktor naczelny magazynu „Lśnienie”

Podobne filmy

Polecamy

Developed by JoomVision.com

Lubie to

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 144 gości