• Dotyk ciemności
  • Motyl
  • Sto tysięcy królestw
  • Śmiercionośne fale
  • Dziewczyna z sąsiedztwa
  • Wiadomość z nieba
  • Więzień z labiryntu
SlideShow Pro Module v2.0 by JT

Robert McCammon - Magiczne lata

Pewnego marcowego ranka Cory jest świadkiem tajemniczego wypadku: w głąb miejscowego jeziora stacza się samochód z zamkniętymi wewnątrz zmasakrowanymi zwłokami... Więcej

Larissa Ione – Rozkosz nieujarzmiona

Czy potrafisz wyobrazić sobie serial „Ostry dyżur” umieszczony w świecie demonów i magii? Nawet nie próbuj... Po prostu wejdź do świata serii Demonica. Wejdź do Miejskiego Szpitala Podziemnego... Więcej

John Sprunk – Syn Cienia

W świętym mieście Othir zdrada i zepsucie czyhają na każdym rogu ulicy. To idealne miejsce dla zabójcy bez żadnych zobowiązań i niemal żadnych skrupułów. Więcej

Lene Kaaberbol i Agnete Friis – Chłopiec w walizce

Nina Borg jest pielęgniarką czerwonego krzyża, której życiową misją jest pomagać innym. Któregoś dnia jej przyjaciółka Karen informuje ją, że Nina musi natychmiast odebrać coś z dworcowej skrzynki w przechowalni Więcej

Neal Shusterman - Podzieleni

Podzieleni Neala Shustermana to rewelacyjna książka dla młodzieży i dorosłych, która kreśli przed ludzkością przerażającą i bardzo realistyczną perspektywę, jeśli w którymś momencie się nie opamiętamy. Fascynujący thriller, który przedstawia Więcej

http://www.papierowyksiezyc.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/304158slider700.jpg http://www.papierowyksiezyc.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/601421slider700.jpg http://www.papierowyksiezyc.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/670409slider700.jpg http://www.papierowyksiezyc.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/952755slider.jpg http://www.papierowyksiezyc.pl/components/com_gk2_photoslide/images/thumbm/181715543764slider.jpg
  • 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Polecamy

Developed by JoomVision.com

Lubie to

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 113 gości 

Straceni

Info

Straceni

Tytuł: Straceni

Tytuł oryginału: The Lost

Autor: Jack Ketchum

Format: 143x205 mm                                
Oprawa: miękka

Liczba stron: 372

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski

ISBN: 978-83-61386-04-9

Cena: 31,90 zł
Opis
 

Straceni to najdojrzalsza powieść Jacka Ketchuma, igrająca z przyzwyczajeniami czytelnika. Kunszt amerykańskiego autora obnaża banalność zła, trywializację zbrodni dokonującą się w zbiorowej świadomości. Wstrząsająca analiza umysłu szaleńca eksploruje rejony niedostępne wcześniej literaturze. Brutalna, emocjonująca książka, która łapie odbiorcę za gardło, nie pozwalając wyzwolić się z żelaznego uchwytu prozy mistrza suspensu.

*

 Być może, gdyby Jennifer i Tim wiedzieli, że kilka piw i dobry skręt nie wystarczą ich kumplowi, by w pełni cieszyć się latem, nigdy nie pojechaliby na kemping nad zbiornikiem Turnera. Ray Pye śmiertelnie poważnie traktuje wszystko, co robi. Nawet zabawę...

 Cztery kule dla brunetki. Ramię, twarz, szyja, oko.

Dwie dla rudej.

 Nigdy nie został skazany.

 Cztery lata później detektywa Schillinga nadal prześladują wspomnienia ofiar. I nie ma zamiaru spocząć, póki ich zabójca nadal żyje.

 Jennifer i Tym myślą, że najgorsze mają już za sobą.

Nawet nie wiedzą, jak bardzo się mylą.

 Ray Pay jest mistrzem ceremonii. Zabawa dopiero się zaczyna...

 

Fragment

… Jennifer zobaczyła, że Ray upada. Klnie i zwija się na podłodze, strzela ponownie, dwa razy, Katherine pada na ziemię z czerwonym rozpryskiem na plecach, jej koszula zaszła krwią, jakby wykwitła na niej plama z atramentu. Wyrżnęła twarzą w gołą, drewnianą podłogę, drgnęła i znieruchomiała.

Wszystko wydarzyło się w mgnieniu oka, nie mogła zrozumieć mechanizmu działania tych rzeczy, dlaczego zaczynają się i kończą tak nagle. To, co się właśnie zdarzyło, zmieniło wszystko, otumaniło ją, drżała, trzęsła się, jakby oblazły ją pająki. Nawet za milion lat nie mogłaby podnieść się i stanąć na nogach. Pozwól jej walnąć się krzesłem, pozwól jej uciec. Wyczuwała cierpki, metaliczny zapach broni, echo w jej uszach zagłuszyło wszystkie inne dźwięki. Resztka świadomości zarejestrowała, że w tym ułamku sekundy zsikała się w spodnie, popuściła, nie zdając sobie z tego sprawy.

Żona, Elizabeth, jego żona ma na imię Elizabeth, nie pamiętasz, do cholery? Klęczała na podłodze, obok swojego męża. Dłonie przyciskała do rany, właściwie miała je w środku, Kręciła głową i siąkała, Jennifer, przez nieznośny ryk w uszach ledwo mogła wyłapać odgłosy jej histerycznego smutku. Słyszała, że Ray powiedział coś do kobiety, ale nie zrozumiała co.

Patrzyła, jak przerzuca spojrzenie od jednej do drugiej osoby w pokoju, zatrzymywał wzrok na każdej z nich. Katherine się nie ruszała. Leżała na boku, nadal w kajdankach, przywiązana do krzesła, z jedną nogą zgiętą w kolanie, jakby zamarła podczas biegu. Podstawa oparcia krzesła połamała się przy upadku.

Sally leżała podpierając się o ścianę. Na czole miała krew.

Kiedy spojrzał na Jennifer, zauważył mokrą plamę na jej spodniach, jego wargi wykrzywiły się w grymasie obrzydzenia, a ona zrozumiała, że nie czuje wstydu, nawet nie poświęciła temu myśli, nie miało to absolutnie żadnego znaczenia.

Odwrócił się i poszedł do korytarza tym swoim szarpanym, urywanym chodem, szperając po kieszeniach za nabojami, by przeładować pistolet. Wyszedł z pomieszczenia.

Nadal nie mogła się ruszać.

Nie była taka, jak pozostali, oni go nie znali.

Ona tak.

Siedziała jak przybita gwoździem do krzesła.

Ta kobieta, Elizabeth, jakby nie zauważyła tego, że wyszedł. Miała zamknięte oczy, by powstrzymać morze łez, trzęsła się histerycznie, z rękoma aż do łokci czerwonymi od krwi. Kołysała męża. Trzymała jego rozwaloną głowę. Tuliła.

Jej spódnica była przemoczona.

Ray wyszedł tylko na moment.

Gdy wrócił, miał szeroko otwarte oczy, jakby koncentrował się nie na nich, nie na czymś, co znajdowało się w tym pokoju, lecz na zewnątrz, gdzie indziej, a może wewnątrz niego, nie wiedziała. Pojawił się przed nimi jak duch, z głową obróconą w stronę miejsca, gdzie na ścianie niegdyś wisiało okrągłe lustro, w garści ściskał pistolet, w drugiej ręce stalowy nóż do krojenia mięsa.

Wpatrywał się w jasne miejsce na ścianie, jakby lustro nadal tam było, a potem odwrócił się.

Jasność nakryła się ciemnością po raz drugi tego wieczora, zacisnęła dłonie na krześle wiedząc, że nie może stracić przytomności, nie teraz, bo już nigdy się nie obudzi, więc ściskała podłokietniki tak mocno, aż rozbolały ją palce, a wtedy pokój i wszystko, co w nim stało, powoli wróciło, ściany stały się z powrotem białe, znowu widziała stojące pod nimi meble. Sally opierającą się o ścianę. Katherine w korytarzu. Przeszedł obok niej, powoli, stanął za plecami kobiety, która nadal klęczała na podłodze obok swojego męża. Włożył rewolwer za pasek.

Podniósł nóż i trzymał nad nią, ostrzem skierowanym w dół. Słuch powrócił na tyle, by mogły dojść do niej słowa, które szeptał sobie pod nosem: załatw ją, tak jak Sharon. Mówił o Sharon Tate. Kobieta, nawet, jeśli wiedziała, że stoi za nią, nie dała tego po sobie poznać, dalej trzymała w ramionach głowę swojego męża, póki nóż nie opadł i nie wbił się w jej obojczyk. Zapiszczała jak kopnięty pies, krew wystrzeliła w górę, a Ray docisnął nóż, aż ostrze weszło całe w jej ciało.

Wyrzuciła ramiona w górę, lecz jego palce były mocno zaciśnięte na rękojeści. Wyciągnął nóż niedbałym ruchem, jakby piłował jej ramię. Popchnął kobietę, upadła na twarz obok swojego męża, z jej krwi utworzyła się na podłodze kałuża. Przycisnęła dłonie do rany, jakby znowu tuliła głowę mężczyzny, próbowała zatrzymać w sobie uciekające życie. Wysoki, charczący, bulgoczący dźwięk dobywał się z jej gardła, krew spływała po policzku, Jennifer odwróciła wzrok. Zamknęła oczy i odwróciła głowę, dopóki nie usłyszała obok siebie odgłosu uderzenia o podłogę.

Drżąc, spojrzała w kierunku dźwięku, zobaczyła, że Ray uniósł kobietę, obrócił plecami i rzucił na podłogę. To jej głowa tak walnęła o ziemię. Leżała na wznak. Jennifer instynktownie podkuliła nogi pod krzesło, jakby zbliżało się do niej coś nieczystego i brudnego, chciała być jak najdalej od tego, co robił. Ray przeciął guziki bluzki tej kobiety, rozpiął spódnicę i zawinął do łydek, rozciął biały, usztywniany biustonosz, gdy Elizabeth zakrztusiła się własną krwią. Wpatrywała się w sufit, kaszląc cienką strużką krwistej śliny wprost na jego twarz, którą od razu otarł wierzchem dłoni, tej dzierżącej nóż, którym rozciął jej majtki. Jennifer zamknęła oczy ponownie.

Musiała.

Robiło się jej niedobrze. Miała ochotę znowu zwymiotować.

Ona wie, co zrobili Sharon Tate.

Wycięci jej dziecko.

O tym mruczał pod nosem Ray, spokojnym głosem bez wyrazu, o tym i innych chorych rzeczach, które jej zrobi, mówił o obcinaniu cycków, wycięciu jej jakichś słów na brzuchu, o krwi na ścianach, że to na pewno da wszystkim do myślenia, o wyszarpaniu dziecka z jej łona, o tym, że da jej potrzymać płód na kolanach, a pępowinę zawinie na jej szyi. Kazał jej błagać, prosić, by nic nie robił dziecku, a w tym czasie nieustannie dźgał ją nożem, raz po raz, Bóg jeden wie, ile. Słyszała nieśmiały płacz rodzący się gdzieś głęboko w jej gardle, oraz głuche odgłosy, jakby ktoś upuścił arbuza, słyszała każdy jego ruch. Wszędzie unosił się zapach krwi, powietrze było gęste jak w sklepie mięsnym, niemal słyszała, jak ciężko opada na podłogę niczym krople deszczu, wyobraziła sobie kałużę pod stopami.

Proszę, musisz przestać, pomyślała. Zwariuję, jeśli nie przestaniesz, naprawdę, to się stanie, proszę, można oszaleć od tego, co się słyszy. Usłyszała kroki i brzęk tłuczonego szkła, otworzyła oczy, Sally stała nad nim, po policzku ciekła jej krew, w ręku trzymała wspornik, podstawę i oprawkę białej, chińskiej lampki, a raczej to, co z niej zostało. Ray pokryty był odłamkami, a kurz z lampki opadł na nagie, lśniące ciało pod nim. Podparł się ręką, by utrzymać równowagę, poślizgnął się na przesiąkniętej krwią podłodze, walnął łokciem w ziemię, przeszył ją dreszcz przyjemności na widok jego bólu.

- Suka! – wrzasnął i sięgnął po pistolet zatknięty za pasek, strzelba zsunęła się z jego pleców i upadła z łomotem na podłogę, kiedy się obrócił. Sally zrobiła krok w jego stronę, choć była przerażona, nie chciała się do niego zbliżać, ale jednak to zrobiła. Zbity fragment lampy wbiła prosto w jego twarz, mocno, aż słyszała, jak ociera się o kość policzka i czoła. Zaczął krzyczeć, krwawił. Ray krwawił, nikt inny, tylko Ray. Jennifer wyciągnęła nogi spod krzesła, tak szybko jak tylko mogła, zamachnęła się i kopnęła go w tył głowy, celując w obficie krwawiące miejsce.

Wysiłek niemal przewrócił ją wraz z krzesłem. Nieważne. Czuła się świetnie, doskonale!

Widziała, jak upada na ciało kobiety, leży z nią twarzą w twarz, wpatruje w jej otwarte, martwe oczy i uchylone usta. Resztka lampy spadła na niego po raz kolejny, Sally jeszcze nie skończyła, jeszcze z nim nie skończyła, była na niego cięta, ale nagle jego ramię wystrzeliło w górę, złapał podstawę lampy, wyrwał ją Sally z rąk i odrzucił nad głową na drugi koniec pokoju. Podniósł się niepewnie i stanął na nogach. Sally wycofała się, szukając czegoś innego, czym mogła go zranić, ale w pokoju nie było nic, tylko pudła, skrzynki i krzesła. Wtem pistolet wyskoczył zza jego paska i wycelowany prosto w nią, położył kres brawurze, zdusił wszelki opór.

W otaczającej ciszy płakały dwie kobiety, dysonansowa harmonia łez. Jeden z głosów należał do niej samej.

Rekomendacje

Kto jest najbardziej przerażającym facetem w Ameryce? Prawdopodobnie Jack Ketchum.

-      Stephen King, król horroru


Ketchum nie bierze jeńców. To najbardziej bezkompromisowy autor grozy, którego czytałem.

-      Łukasz Orbitowski, autor „Nadchodzi”


Wspaniałe widowisko napięcia i grozy. Najlepsza powieść Ketchuma, obok „Dziewczyny z sąsiedztwa”.

Mariusz Juszczyk, Horror Online

Film

Więcej z tej kategorii: « Poza sezonem Infekcja »