• Dotyk ciemności
  • Motyl
  • Sto tysięcy królestw
  • Śmiercionośne fale
  • Dziewczyna z sąsiedztwa
  • Wiadomość z nieba
  • Więzień z labiryntu
SlideShow Pro Module v2.0 by JT

Wiadomość z nieba

Info

192_wiadomosc-z-nieba_okladka

Tytuł: Wiadomość z nieba

Tytuł oryginału: Notes Left Behind

Autor: Brooke i Keith Desserich

Seria: poza seriami

Format: 123x195 mm                               
Oprawa: miękka

Liczba stron: około 300

Tłumaczenie: Martyna Lip

ISBN: 978-83-61386-12-4

 

Premiera: 23 listopada 2011

 

 

Opis

„Wiadomość z nieba” to niezwykły pamiętnik napisany przez rodziców sześcioletniej dziewczynki, którzy dowiadują się, że ich córka ma rzadką odmianę guza mózgu. To wzruszająca historia o tym, jaką lekcję życia i miłości może przekazać swoim rodzicom kilkuletnia dziewczynka, odchodząc z tego świata.

„Wiadomość z nieba” to prawdziwa i niezapomniana opowieść, którą napisało życie.

 

*

 

Elena Desserich pragnęła zostać nauczycielką. Chociaż jej życie było zbyt krótkie, by zdołała spełnić to marzenie, Elena nim odeszła, zdążyła przekazać nam niezwykłą lekcję. Nigdy nie przestała uczyć tych, którzy ją otaczali, jak doceniać cud codziennego życia, nawet będąc sześciolatką z rzadką odmianą guza mózgu.

W tym osobistym i szczerym dzienniku, jej rodzice, Brooke i Keith Desserich dzielą swoją emocjonalną podróż i zmagają się z targającymi nimi sprzecznymi impulsami, by za wszelką cenę pokonać chorobę Eleny, a jednocześnie przygotować się na nieunikniony koniec. Strona po stronie, ten dziennik jest przypomnieniem dla rodziców na całym świecie, by doceniali i cieszyli się każdym momentem spędzonym wspólnie ze swoimi dziećmi.

 

„Wiadomość z nieba” to niezwykła opowieść o pokorze i inspiracji. Od momentu postawienia diagnozy, Elena stworzyła imponującą listę życzeń, tych dużych i tych małych, poczynając od jazdy powozem, a kończąc na namalowaniu obrazu, który wisiałby na ścianie muzeum sztuki. Jej życie było motywacją do stworzenia fundacji, która dzisiaj pomaga wielu dzieciom w walce z rakiem.

 

„Wiadomość z nieba” - premiera listopad 2011


Fragment

Wstęp od autorów

 

 

Brooke ma swoją wiadomość, ja mam swoją. Są schowane w naszych teczkach, zawsze w zasięgu ręki. Swój list znalazłem w czarnym plecaku, który zabraliśmy na wycieczkę z listy życzeń Eleny. Na kopercie narysowane jest fioletowe, odwrócone do góry nogami serce. Tak, Elenie wychodziło ono najlepiej. Z boku dużymi, różowymi literami napisała „TATA” nim zakleiła kopertę i umieściła w kieszeni plecaka. Brooke znalazła swój list w bocznej kieszeni swojej teczki, gdzie Elena schowała go wiele miesięcy wcześniej. Na jej kopercie również widnieje napis „MAMA” ostrożnie zapisany niepewnym charakterem pisma Eleny, w miarę jak postępował u niej paraliż. Są to tylko dwa listy Eleny spośród wielu, które ukryła dla nas w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy swojego życia. Niektóre schowała na półce z książkami, inne w szufladach komód lub pomiędzy zastawą z porcelany i zdjęciami leżącymi w pudłach na czas przebudowy domu, a każdy z nich zostawiła po to, by wyrazić jej miłość do swojej rodziny. Są dla nas ciągłym przypomnieniem jej determinacji i inspiracji. Czuła, że pewnego dnia będziemy musieli żyć bez niej.

Uwielbiam serce na moim liście. Wzdycham na widok ręcznie wypisanego słowa „TATA” widocznego nie tylko na kopercie ale na wszystkim, poczynając od papieru do drukarki a kończąc na małych skrawkach rozrzuconych po całym domu. Wciąż nie mogę oderwać oczu od koperty. Ostatnie z listów Eleny, które czytałem, mówiły mi, że było jej przykro, że zachorowała. Ten list znalazłem dwa tygodnie po jej śmierci w szufladzie obok mojego łóżka. Płakałem przez cały kolejny tydzień. Mogę sobie tylko wyobrazić, co Elena chciała mi przekazać. Może to, że wiedziała więcej, niż moglibyśmy się domyślać, że od momentu postawienia diagnozy guza mózgu aż do końca - rozumiała. Wiedziała, co znaczą przyciszone rozmowy z lekarzami, rozumiała, że nigdy nie odzyska tego, co straciła, i że w końcu choroba odbierze jej życie. Żywię jednak głęboką nadzieję, że rozumiała także, że ją kochaliśmy. Żałuję tylko, że w zamian nie zostawiałem listów dla niej.

Ta książka to również zapiski Eleny, wiadomości od małej dziewczynki, która tak wiele nauczyła naszą rodzinę o życiu. I chociaż to zapisany naszymi rękami dziennik, to odzwierciedla on lekcje, jakich udzieliła nam sześcioletnia dziewczynka w jedyny sposób, w jaki potrafiła nam je przekazać: poprzez swoje serce. Prawdę mówiąc, te lekcje były przeznaczone dla jej siostry, Gracie. Takie też na zawsze pozostaną. Kiedy tej feralnej listopadowej nocy siedziałem z Eleną i wpatrywałem się w światełka konsoli kroplówki padające na jej miękkie rysy i ciepły uśmiech, wiedziałem, że nasze życie zmieni się na zawsze. To właśnie wtedy powiedziano nam, że pozostało jej 135 dni życia. Na szczęście, mieliśmy ich więcej i w miesiącach, które nastały Elena stawała się coraz mądrzejsza i zarazem coraz bardziej osłabiona, my jako rodzice staliśmy się nieustraszeni, a Gracie straciła swoją najlepszą przyjaciółkę – „Lenę”. Jednak Gracie była zbyt mała, by rozumieć i pamiętać, co się wtedy działo. Pamiętnik był moim sposobem na zachowanie wspomnień z każdego dnia. Ironia polegała na tym, że kiedy my pisaliśmy tę książkę, Elena pisała swoją własną, na którą składały się dzienne listy miłosne, starannie ukryte, tak abyśmy znaleźli je po jej odejściu. Jej wiadomości również są umieszczone na kartkach tej książki.

W niektóre noce nasz dziennik dla Gracie pisałem ja, w niektóre pisała Brooke, a w jeszcze inne pisaliśmy oboje.

W celu poprawienia przejrzystości, zapiski Brooke są zaznaczone kursywą. Czasami moje wpisy są mieszaniną komentarzy i gniewu, podczas gdy jej z miłością opisują sprawy bieżące.

Choć Brooke i ja byliśmy jedynymi osobami piszącymi ten dziennik, nasze życie w coraz większym stopniu wypełniała obecność dziadków, cioć, wujków, członków rodziny i przyjaciół, którzy zawsze byli gotowi, by dodać sił lub zaoferować ramię, na którym można się wypłakać. Dzień po dniu zjawiali się w chwilach, kiedy najbardziej ich potrzebowaliśmy, a w odpowiednich momentach zostawiali samych, byśmy mogli się cieszyć obecnością tylko naszej czwórki. Możecie ich spotkać na kartach tego dziennika, kiedy wspierali Elenę i oferowali jej tak potrzebną ucieczkę od codziennych trosk.

W celu lepszej komunikacji z rodziną, nasz dziennik dla Gracie został zamieszczony w internecie. Czy stało się to za sprawą przypadku, czy za sprawą przyjacielskiej dłoni, ten dziennik wkrótce stał się czymś znacznie więcej. Rodzinne wpisy wkrótce zostały upublicznione, a tysiące osób na całym świece zaczęły śledzić historię Eleny i nasze przesłanie do jej młodszej siostry. Na początku wycofaliśmy się, czując skrępowanie z powodu tej uwagi i listów. W końcu zapiski przeznaczone były dla Gracie i nikogo więcej. Próbowaliśmy to wyjaśnić w wielu wpisach zamieszonych w dzienniku. Nikt nie słuchał. Przychodziły listy, wszystkie zaczynające się od słów „Nie znacie mnie, ale…”. Niektóre z nich zawierały czekoladki dla Eleny, inne przybory do rysowania, jednak wszystkie opowiadały nam, jak ten zwyczajny dziennik nauczył ich kochać swoje dzieci i cenić najdrobniejsze momenty życia. Nagle ich dzieci nie były już dłużej czymś co ich rozprasza, lecz stały się celem ich życia. Nauczyli się znajdować dla nich czas, odprowadzać do szkoły, czytać najgrubsze książki, jakie potrafili znaleźć na półce przed ułożeniem ich do łóżka. Zrozumieliśmy, że taka była misja Eleny. Nie tylko uczyła nas, ale jej lekcje także pomagały innym.

Kontynuowaliśmy pisanie dziennika, a ludzie codziennie czytali każdy kolejny wpis. Wciąż czujemy się skrępowani całą uwagą skierowaną na nas, dlatego niektóre zapiski i listy do dzisiejszego dnia pozostają sprawą prywatną. Inne, po raz pierwszy są opublikowane w tej książce w nadziei, że pomogą podnieść świadomość. Są to nasze najskrytsze myśli, uczucia i opinie. Są one zupełnie zwyczajne – tak jak Elena.

Uważam za stosowne umieszczenie serc na okładce jej dziennika. To był jej podpis, tak samo jak jej imię, które pisała wspak. Tak jak na moim liście, serce narysowane na przedzie koperty mówi samo za siebie. Elena komunikuje się jedynie za pomocą serca, które mówi nam, że nas kocha, nawet po przekroczeniu granic życia. To wszystko, co chcę wiedzieć. Prawdopodobnie jutro znajdę kolejny list i tak jak ten, który noszę w swojej teczce, pozostanie nieotwarty. Pewnego dnia przyjdzie czas, że przeczytam je siedząc wygodnie w domku Eleny, obok drzewa, pod którym rozrzuciliśmy jej prochy. Będę płakał i zastanawiał się, ile wiedziała. Jednak w końcu odkryję, że wiedziała jak kochać i że najważniejsza była dla niej rodzina. To są jej słowa, jej rysunki, jej inspiracja. Jedno serce - jedna wiadomość.

 

Polska premiera – listopad 2011


Rekomendacje

Podobne filmy

Polecamy

Developed by JoomVision.com

Lubie to